Słowo Proboszcza

Drodzy Parafianie, 

W tę niedzielę przychodzimy do świątyni z całym bogactwem naszego życia: z radością i wdzięcznością, ale także ze zmęczeniem, pytaniami, niepokojem o najbliższych, o parafię, o świat i o własne serce. Przychodzimy do Boga, który nie patrzy na nas chłodno ani z dystansu, ale z miłością Ojca. Dzisiejsza liturgia Słowa ukazuje nam właśnie takiego Boga: mocnego, a zarazem łagodnego; sprawiedliwego, a jednocześnie cierpliwego; wymagającego, ale zawsze gotowego dać człowiekowi czas i łaskę nawrócenia.

Jako wasz duszpasterz bardzo pragnę, aby nasza parafia była miejscem, w którym człowiek nie boi się wracać do Boga. Niech nikt z nas nie myśli: „Nie jestem dość dobry, aby się modlić”, „Nie umiem już zacząć”, „Pan Bóg pewnie ma mnie dość”. Psalm mówi coś innego: Bóg jest łaskawy dla wszystkich, którzy Go wzywają. Nie dla idealnych, nie dla bezbłędnych, nie dla tych, którzy wszystko mają uporządkowane, ale dla tych, którzy wołają. Czasem tym wołaniem jest piękna modlitwa. Czasem tylko łza. Czasem milczenie przed Najświętszym Sakramentem. Czasem jeden znak krzyża uczyniony z wysiłkiem i wiarą.

Ile razy w życiu parafian spotykam takie chwile: choroba w rodzinie, niepokój o dziecko, trudne małżeństwo, samotność po stracie bliskiej osoby, lęk o przyszłość, zmęczenie pracą, kryzys wiary. Człowiek wtedy chciałby się modlić, ale nie potrafi. Chciałby zaufać, ale serce jest ściśnięte. Chciałby powiedzieć Bogu wszystko, ale słowa więzną w gardle. I właśnie wtedy dzisiejsze Słowo mówi: nie jesteś sam. Duch Święty modli się w tobie. Bóg rozumie także modlitwę bez słów.

Jednym z najpiękniejszych przesłań dzisiejszej Ewangelii jest cierpliwość Boga. Pan nie lekceważy zła, ale też nie niszczy człowieka razem z jego słabością. On czeka, pielęgnuje, daje światło, posyła swoje słowo, sakramenty, ludzi, którzy pomagają wrócić. Czasem my sami jesteśmy niecierpliwi wobec siebie: chcielibyśmy od razu być inni, dojrzalsi, wolni od wad. Gdy kolejny raz upadamy, mówimy: „To nie ma sensu”. A Bóg mówi: „Pozwól, że będę cię prowadził. Pozwól, że dobro w tobie będzie dojrzewało”.

Ta cierpliwość jest nam bardzo potrzebna w rodzinach. Rodzice potrzebują jej wobec dzieci, dzieci wobec rodziców, małżonkowie wobec siebie, sąsiedzi wobec sąsiadów, parafianie wobec duszpasterzy i duszpasterze wobec parafian. Cierpliwość nie oznacza zgody na zło. Nie oznacza milczenia tam, gdzie trzeba chronić prawdę, dobro i bezpieczeństwo. Oznacza jednak, że człowieka nie można przekreślić tylko dlatego, że przeżywa trudność, błądzi albo jeszcze nie dojrzał. Bóg nie przekreśla nas w połowie drogi. My także nie powinniśmy przekreślać siebie nawzajem. Dzisiejsza niedziela zaprasza nas, abyśmy jako wspólnota parafialna byli bardziej podobni do Boga: łagodni w sądzie, mocni w dobru, cierpliwi wobec słabości, wierni w modlitwie i odważni w nadziei. Niech nasza parafia będzie polem, na którym Pan może siać dobre ziarno. Niech będzie miejscem, gdzie nikt nie zostaje od razu osądzony i odrzucony, lecz gdzie każdy może usłyszeć: „Bóg daje ci czas, Bóg daje ci łaskę, Bóg wierzy w twoje nawrócenie”.

Z życzeniami dobrego czasu wakacyjnego,
Twój Proboszcz.