Słowo Proboszcza

Drodzy Parafianie. Dzisiejsza liturgia słowa prowadzi nas na pustkowie, gdzie człowiek bardzo szybko odkrywa swoje ograniczenia: głód, zmęczenie, bezradność i lęk o jutro. Ale właśnie tam, gdzie po ludzku wydaje się, że niczego nie ma, Bóg objawia swoją hojność. On widzi tłum, widzi każdego człowieka, widzi chorego, zagubionego, zmęczonego codziennością, spragnionego sensu i pokoju. I nie odsyła nikogo z pustymi rękami.

W pierwszym czytaniu prorok Izajasz przekazuje niezwykłe zaproszenie Boga: „Wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody”. To słowo brzmi jak wołanie Ojca, który zna głód swoich dzieci. Nie chodzi tylko o głód chleba, lecz także o głód miłości, przebaczenia, bezpieczeństwa, prawdy i nadziei. Bóg mówi do człowieka: przestań wydawać swoje siły na to, co nie nasyca. Przestań szukać życia tam, gdzie ono szybko się kończy. Przyjdź do Mnie, posłuchaj Mnie, a twoja dusza żyć będzie.

Święty Paweł w Liście do Rzymian idzie jeszcze głębiej. Pyta: „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej?”. I odpowiada z mocą człowieka, który znał cierpienie, prześladowanie i niepewność: nic nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga. To bardzo ważne słowo dla naszych rodzin, dla osób starszych, chorych, samotnych, dla tych, którzy martwią się o dzieci, o pracę, o zdrowie, o przyszłość. Wiara nie polega na tym, że nie spotka nas trudność. Wiara polega na pewności, że w żadnej trudności nie jesteśmy porzuceni.

Ewangelia prowadzi nas do sceny rozmnożenia chleba. Jezus, słysząc o śmierci Jana Chrzciciela, oddala się na miejsce pustynne. Możemy powiedzieć, że także On przeżywa ból i potrzebuje ciszy. A jednak, gdy widzi tłum, nie zamyka się w swoim cierpieniu. „Zlitował się nad nimi” — to jedno zdanie odsłania serce Chrystusa. Miłosierdzie Jezusa nie jest teorią ani pięknym hasłem. Ono ma oczy, które widzą; ręce, które uzdrawiają; serce, które nie pozwala odesłać głodnych. Uczniowie widzą problem bardzo praktycznie: jest późno, miejsce jest odludne, ludzie są głodni. Ich propozycja brzmi rozsądnie: niech tłumy odejdą i same zatroszczą się o jedzenie. Jezus odpowiada jednak słowami, które są wyzwaniem dla Kościoła w każdym czasie: „Wy dajcie im jeść”. To zdanie jest skierowane także do naszej wspólnoty parafialnej. Nie możemy patrzeć na potrzeby ludzi jedynie z dystansu. Nie możemy mówić: niech ktoś inny pomoże, niech ktoś inny się zaangażuje, niech ktoś inny pomodli się, odwiedzi chorego, wesprze ubogiego, pocieszy strapionego. Jezus mówi do nas: wy dajcie im jeść — wy stańcie się znakiem Mojej troski.

Apostołowie odpowiadają: „Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb”. Ile razy podobnie mówimy w sercu: nie mam czasu, nie mam sił, nie mam odpowiednich zdolności, moja modlitwa jest słaba, moja wiara mała, moja pomoc niewielka. Jezus nie żąda jednak od uczniów tego, czego nie mają. Prosi, by przynieśli Mu to, co mają. W Jego rękach nawet mały dar staje się początkiem obfitości. Pięć chlebów i dwie ryby to obraz naszego „niewiele”, które powierzone Chrystusowi może nakarmić wielu.

Parafia żyje Eucharystią i miłością wzajemną. Jeśli przychodzimy do kościoła tylko po to, aby „coś otrzymać”, nie odkryjemy pełni Ewangelii. Owszem, przychodzimy głodni: łaski, przebaczenia, pokoju, nadziei. Ale po Mszy Świętej jesteśmy posłani, aby nieść dalej to, co sami otrzymaliśmy. Chleb eucharystyczny ma przemieniać nas w ludzi eucharystycznych: wdzięcznych, otwartych, gotowych do dzielenia się, wrażliwych na biedę materialną i duchową.

Proszę więc, abyśmy w tym tygodniu zadali sobie kilka prostych pytań: kogo w moim domu trzeba nakarmić dobrym słowem? Komu powinienem podać chleb przebaczenia? Kto czeka na mój telefon, odwiedziny, modlitwę albo konkretną pomoc? Czy nie marnuję sił na sprawy, które nie nasycają duszy? Czy słucham Boga tak, jak prosi Izajasz: „Nakłońcie uszu i przyjdźcie do Mnie”?

Niech dzisiejsza niedziela odnowi w nas ufność, że Bóg otwiera swoją rękę i karmi nas do syta. Niech umocni tych, którzy czują się biedni duchowo, zmęczeni i bezradni. Niech przypomni nam, że miłość Chrystusa jest większa niż nasze lęki, grzechy, kryzysy i braki. A kiedy wydaje się nam, że mamy za mało, przynieśmy to Jezusowi. On pobłogosławi, połamie i rozda — tak, aby wystarczyło dla nas i dla tych, których postawi na naszej drodze.

Wdzięczny za każdy Twój uśmiech – Twój Proboszcz.