Słowo Proboszcza

Dzisiejsza liturgia słowa prowadzi nas od góry Horeb, przez ból serca świętego Pawła, aż na wzburzone jezioro, po którym przychodzi do uczniów Chrystus. W każdym z tych miejsc człowiek doświadcza niepokoju: Eliasz nosi w sobie zmęczenie i lęk, Paweł cierpi z powodu oddalenia swoich rodaków od Chrystusa, a uczniowie walczą nocą z przeciwnym wiatrem. To bardzo bliskie naszemu codziennemu życiu. Także my czasem czujemy, że wiatr jest przeciwny, że łódź naszego domu, pracy, zdrowia czy wiary jest miotana falami.

Pierwsze czytanie przypomina nam, że Boga nie zawsze rozpoznaje się w tym, co głośne, gwałtowne i spektakularne. Eliasz nie spotyka Pana ani w wichurze, ani w trzęsieniu ziemi, ani w ogniu, lecz w „szmerze łagodnego powiewu”. To ważna wskazówka dla naszej parafii i dla każdego z nas: jeśli chcemy usłyszeć Boga, potrzebujemy ciszy serca, modlitwy i gotowości, by nie narzucać Panu własnych oczekiwań. Bóg przychodzi nieraz delikatnie — przez słowo, sumienie, drugiego człowieka, sakrament pojednania, Eucharystię, zwykłą codzienną wierność.

Święty Paweł w Liście do Rzymian odsłania serce pasterza: przeżywa ból z powodu tych, którzy nie rozpoznają w Jezusie obiecanego Mesjasza. Jego słowa uczą nas odpowiedzialności za wiarę innych. Nie żyjemy w Kościele tylko dla siebie. Jako wspólnota parafialna jesteśmy wezwani, aby modlić się za naszych bliskich, szczególnie za tych, którzy oddalili się od Boga, oraz aby świadczyć o Chrystusie cierpliwie, bez osądzania, ale z miłością i prawdą.

W Ewangelii Jezus przychodzi do uczniów pośród burzy i mówi: „Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!”. Piotr, dopóki patrzy na Jezusa, idzie po wodzie; gdy jednak skupia się na sile wiatru, zaczyna tonąć. To obraz naszej wiary. Kiedy bardziej wpatrujemy się w problemy niż w Chrystusa, łatwo przychodzi zwątpienie. Ale nawet wtedy najważniejsze jest wołanie Piotra: „Panie, ratuj mnie!”. Jezus nie zostawia go samego — natychmiast wyciąga rękę.

Niech ta niedziela będzie dla nas zaproszeniem do odnowienia zaufania. Może nie ucichną od razu wszystkie burze, może nie zniknie każdy lęk, ale Chrystus jest blisko. Przychodzi w ciszy modlitwy, w słowie Bożym, w Eucharystii i w Kościele. A gdy wołamy: „Panie, ratuj mnie!”, On naprawdę wyciąga rękę.

Proszę Was, znajdźmy w tym tygodniu chwilę ciszy dla Boga, pomódlmy się za tych, którym trudno wierzyć, i odważnie powierzmy Jezusowi nasze osobiste burze. Prawdziwie jest On Synem Bożym — Tym, który ocala, umacnia i prowadzi nas bezpiecznie ku brzegowi zbawienia.

Wdzięczny za wszystko, Twój Proboszcz.