Idą drogą i rozmawiają o tym, co się zawaliło. Nadzieje, plany, wyobrażenia – wszystko jakby się skończyło. I właśnie wtedy Jezus zaczyna iść obok nich. Nie narzuca się. Słucha. Pyta. Tłumaczy.
A oni Go nie poznają.
To chyba bardzo nasze. Można iść przez życie, mówić o Bogu, nawet szukać sensu – a jednocześnie nie zauważyć, że On już jest obok. Cichy, obecny, cierpliwy.
Dopiero przy łamaniu chleba otwierają się oczy. W zwykłym geście, w zatrzymaniu się, w byciu razem. I nagle wszystko zaczyna mieć sens.
Może ta niedziela jest właśnie o tym: żeby nie bać się zaprosić Jezusa do swojej codzienności. Do drogi, która nie zawsze jest łatwa. Do rozmów, które nie zawsze są uporządkowane.
„Zostań z nami” – to jedno zdanie wystarczy.
Resztę zrobi On.