Słowo Proboszcza

Drodzy Parafianie, 

Czytania dzisiejszej niedzieli prowadzą nas przez trzy ważne doświadczenia wiary: gościnność wobec Boga, nowe życie otrzymane w chrzcie oraz radykalne pójście za Chrystusem. Pierwsze czytanie ukazuje Szunemitkę, która przyjmuje proroka Elizeusza; drugie przypomina, że ochrzczeni zostali zanurzeni w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa; Ewangelia zaś stawia przed uczniem wymagające słowa Jezusa: „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien”.

Szunemitka nie czyni niczego spektakularnego. Przygotowuje pokój, stół, krzesło i lampę dla proroka. Jej gest jest prosty, codzienny, bardzo konkretny. A jednak właśnie w tej zwyczajnej gościnności otwiera się przestrzeń dla Bożego działania. Bóg przychodzi często nie w nadzwyczajnych znakach, lecz w człowieku, który potrzebuje miejsca, czasu, życzliwości i serca.

Święty Paweł przypomina, że chrzest nie jest tylko wydarzeniem z przeszłości ani pięknym obrzędem zapisanym w metryce. Jest zanurzeniem w Chrystusa: w Jego śmierć i zmartwychwstanie. Oznacza to, że chrześcijanin nie należy już wyłącznie do siebie. Jego życie zostało włączone w życie Jezusa.

Słowa Jezusa z Ewangelii mogą brzmieć surowo: „Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien”. Nie chodzi tu o pomniejszenie miłości rodzinnej. Jezus nie odbiera wartości więziom, które sam Bóg wpisał w ludzkie serce. Pokazuje jednak, że żadna relacja, nawet najświętsza i najbliższa, nie może zająć miejsca Boga.

Chrystus nie chce miłości mniejszej, ale bardziej prawdziwej. Gdy On jest pierwszy, wtedy także miłość do rodziców, dzieci, współmałżonka, przyjaciół i wspólnoty zostaje oczyszczona z zawłaszczania. Staje się bardziej wolna, cierpliwa i ofiarna. Uczeń Jezusa nie przestaje kochać ludzi — uczy się kochać ich sercem przemienionym przez Boga. Dzisiejsze słowo uczy, że życie ucznia nie polega na zachowaniu siebie za wszelką cenę. „Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je”. Paradoks Ewangelii polega na tym, że człowiek naprawdę odnajduje siebie dopiero wtedy, gdy przestaje kurczowo trzymać wszystko w swoich rękach i oddaje życie Chrystusowi.

Twój Proboszcz.