Śmierć
Przychodzisz zawsze tak nagle
jak wiatr, co pola przemierza,
jak jasny promień słońca,
jak “amen” na końcu pacierza.
Przychodzisz po swoje żniwo,
po szczerość uśmiechu na ustach,
odbierasz blask naszych źrenic
i czerń malujesz na chustach.
Przychodzisz wziąć miłość i radość,
by w zamian dać niebyt członkom,
by gesty zamienić, skamielić,
by żałość tchnąć róży pąkom.
Przychodzisz w świat nienawiści,
świat bólu, zagłady, uprzedzeń,
świat, gdzie naukę bezcześci
nadstan błogiej niewiedzy.
Przychodzisz nie bacząc na imię,
na oślep kierujesz dłoń swoją.
odbierasz wielkość dzieciństwa
i świętą matczyną ostoję.
Przychodzisz, bo chcesz, żeby gest twój
łzy gorzkie z oczu wycisnął,
by wynaturzył człowieka,
chcesz, by czar życia prysnął.
Przychodzisz skraść człowieczeństwo,
a życiu dać smak niewoli,
bo jakże cieszyć się życiem
wołając: „memento mori”!
Ks. Michał Turkowski